Wilkowyje 3. 1. 2016r.

Życie czasem lubi robić niespodzianki i po raz kolejny mnie zaskoczyło.
Jadąc po wzmacniacz gitarowy Line 6 Spider IV 150 zupełnym przypadkiem znalazłem się w serialowych „Wiklkowyjach” czyli miejscowości Jeruzal w powiecie Mińskim, być w Jeruzalu a nie siedzieć na słynnej ławeczce przy sklepie „u Krysi”, to jakby być w Krakowie i pominąć Wawel.

Mamrociarze

Odwiedzając serialowe Wilkowyje nie mogłem zapomnieć o wilkowyjskim Mamrocie, ale jeśli byłoby mi to uznane za grzech, to udałem się po rozgrzeszenie do Św. Floriana Św. Florian w Jeruzalu
Św. Florian chyba jednak się nie obraził, bo pomimo -15 stopni wróciłem do domu bez najmniejszej straty na zdrowiu

1 Comment

  1. włóczka says: Odpowiedz

    Też miałam okazję spróbować Mamrota wilkowyjskiego, wygrałam go w konkursie na piosenkę 😉 Bardzo ładnie piszesz!

Dodaj komentarz